I tak oto tydzień dobrnął do swego końca.
A dziś jest tak piękny zachód słońca...
Ok, ok, hamuję. Ja rozumiem... nastrój poetyczny i te sprawy. I kto by pomyślał, że to wszystko przez tą piękną pogodę srebrzystą i to słońce świecące cudnie nad majową ziemią... EKHEM. Jak widzicie nie mogę się dzisiaj powstrzymać od tego typu stwierdzeń i myśli przelanych na papier, który...
UGH!!! >.< Już jestem normalna, i zdam relację w sposób normalny i ona BĘDZIE normalna. No, koniec bujania w obłokach. Nadchodzi kolejny tydzień szkolny, a co za tym idzie - sterta sprawdzianów, kartkówek, odpytywania i tak dalej... Żyć nie umierać. Oj tak.
Wystarczyło być nieobecnym na deviancie zaledwie 3 dni, ażeby zdążyło się nagromadzić prawie 10 000 devacji i 122 fedbaków. Nieźle. (ale kiedyś i tak było gorzej

I to dużo gorzej.)
Siedzę sobie dzisiaj na podwórku najspokojniej w świecie, a tu nagle taki zryw... Otóż zdałam sobie sprawę, iż za dwa tygodnie o tej porze będę zamaszyście machać pędzlem w Szczyrku...
1 czerwca jedziemy na tygodniowy plener. Rozkład dnia będzie najpewniej zajedwabisty; co następuje: śniadanie, praca artystyczna w pocie czoła, obiad, praca artystyczna w pocie czoła, kolacja, praca artystyczna w pocie czoła, sen - i to wszystko razy siedem.
Zatem pozostały niecałe dwa tygodnie nauki, plener, około tygodnia nauki, wystawienie ocen, luzik w Plastyku, wakacje. YAAAY! <zaczyna tańczyć taniec szczęścia>
Ale nie mogę aż tak marnować swojego entuzjazmu, naprawdę. Najpierw trzeba przeżyć katusze noszące nazwę "przedwystawieniemocentrzebapytaćirobićostatniesprawdziany". O matko, jak sobie teraz spojrzałam na to (jakże) krótkie słowo, od razu skojarzyło mi się ze słówkami z niemieckiego. XD Pewnie dlatego, że jak sobie zajrzałam do słownika i spojrzałam na coniektóre "króciutkie" miałam wrażenie, że czytanie tego czegoś zajmie pewnie z pkilka minut czasu.
Co niezmiania faktu, iż humor mam w tym momencie zajebisty, a mimo to jeszcze robię wypad na seans Fairy Tail. Co z tego, że jestem na aktualnych odcinkach? Bardzo proste - chcesz się człowieku pośmiać? Powspominaj sobie stare czasy. To będzie chyba pierwsza seria tasiemcowa, którą obejrzę dwa razy. Miałam się wziąść za D.Gray Mana, ale to może poczekać. To chyba ostatni z tych "tasiemców", a ja je kocham... więc zostanie mi ich na dłużej.
Trzymajcie się ciepło! (albo jak wam za gorąco, to trzymajcie się chłodno) XD
Pozdrowionka, minna! Arigatou za przeczytanie całości i dozobaczyska!

I PS: Zrezygnowałam z pisania krótkich journali (bądźmy szczerzy, moje krótkie były takie krótkie, że hej, co nie? XD)